środa, 11 września 2013

Przyjazd do Bristolu i najlepszy chleb do tej pory

Ciemno, nikogo nie ma na ulicach no i kogo tutaj zapytać o drogę. Na szczęście ktoś nas podwiózł o północy, dwóch Hindusów, co jest bardzo dziwne bo ja bym nigdy nikogo o tej godzinie nie zabrała do samochodu, a niech mnie okradnie. Musieliśmy wyglądać bardzo przekonująco. 

Ranek , wszystko nowe, smutne deszczowe......Bez spędzenia minimum godziny w supermarkecie żeby kupić podstawowe produkty się nie obejdzie. Przecież nie wydam fortuny na coś co nie jest tego warte, a że polski złoty jest słabiutką walutą trzeba zakupy przemyśleć dokładniej . 

Minął tydzień a deszczowa pogoda pozostała. Bleee Muszę sobie kupić gumiaki bo ile razy wychodzę to tyle razy pada. Bez kurtki przeciwdeszczowej ani rusz. 

Po tygodniu  stwierdzam że oto najlepszy chleb jaki tutaj jadłam . I przestańcie kłamać że nie ma nic lepszego od polskiego chleba. ( jak ktoś kupuje chleb za 40p to się nie dziwię że tutaj mu chleb nie smakuje) 
                            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz